Adam Mickiewicz

Pan Tadeusz - Księga 6 - strona 21

Czy procesować, czyli zawierać układy,
Nie działo się w Dobrzynie nic bez Maćka rady.

Wpływu takiego starzec bynajmniej nie szukał,
Owszem, chciał się go pozbyć, klijentów swych fukał
I najczęściej wypychał milczkiem za drzwi domu,
Rady rzadko udzielał i nie lada komu,
Ledwie w niezmiernie ważnych sporach lub umowach
Pytany wyrzekł zdanie, i w niewielu słowach.
Myślano, że dzisiejszej podejmie się sprawy
I stanie swą osobą na czele wyprawy;
Bo bijatykę lubił niezmiernie za młodu
I był nieprzyjacielem moskiewskiego rodu.

Właśnie staruszek chodził po samotnym dworze,
Nucąc piosenkę: "Kiedy ranne wstają zorze",
Rad, że się wypogadza; mgła nie szła do góry,
Jak się dziać zwykło, kiedy zbierają się chmury,
Ale coraz spadała; wiatr rozwinął dłonie
I mgłę muskał, wygładzał, rozściełał na błonie;
Tymczasem słonko z góry tysiącem promieni
Tło przetyka, posrebrza, wyzłaca, rumieni.
Jak para mistrzów w Słucku lity pas wyrabia:
Dziewica, siedząc w dole, krośny ujedwabia
I tło ręką wygładza, tymczasem tkacz z góry
Zrzuca jej nitki srebra, złota i purpury,
Tworząc barwy i kwiaty - tak dziś ziemię całą
Wiatr tumanami osnuł, a słońce dzierżgało.

Maciej ogrzał się słońcem, zakończył pacierze

Księga 6 - strona 22 >>