Adam Mickiewicz

Pan Tadeusz - Księga 6 - strona 8

Gadano: już w Koronie, już Prusaka pobił,
Wkracza do nas! A on - co? Pokój w Tylży zrobił!
Czy tylko prawda? Czy ty nie zwodzisz sam siebie?"
"Prawda - zawołał Robak - jak Pan Bóg na niebie!"
"Błogosławioneż niechaj będą usta, które
To zwiastują! - rzekł Sędzia wznosząc ręce w górę. -
Nie pożałujesz twego poselstwa, Robaku,
Nie pożałuje klasztor; dwieście owiec z braku
Daję na klasztor. Księże, tyś się wczora palił
Do mojego kasztanka i gniadosza chwalił,
Dziś zaraz w twym kwestarskim wozie pójdą oba;
Dziś proś mnie, o co zechcesz, co ci się podoba,
Nie odmówię! Lecz o tym interesie całym
Z Hrabią, daj pokój; skrzywdził mnie, już zapozwałem,
Czyż wypada..."
Załamał ręce Ksiądz zdziwiony.
Wlepiwszy oczy w Sędzię, ruszywszy ramiony,
Rzekł: "To gdy Napoleon wolność Litwie niesie,
Gdy świat drży cały, to ty myślisz o procesie?
I jeszczeż po tem wszystkim, com tobie powiedział,
Będziesz spokojnie, ręce założywszy, siedział,
Gdy działać trzeba!"

- "Działać? Cóż?" - Sędzia zapytał.
"Jeszcześ - rzekł Robak - z oczu moich nie wyczytał?
Jeszcze serce nic tobie nie gada? Ach, bracie!
Jeśli Soplicowskiej krwi kroplę w żyłach macie,
Uważ tylko: Francuzi uderzają z przodu?...
A gdyby z tyłu zrobić powstanie narodu?
Co myślisz? Niech no Pogoń zarży, niech na Żmudzi

Księga 6 - strona 9 >>